piątek, 29 sierpnia 2014

Tuningowanie Dorotki

Oto Dorotka, którą kupiłam na pchlim targu w Lublinie jako bezimienną, zmęczoną życiem i powiedzmy uczciwie nieco steraną przez czas lalkę. Aby ją postawić na nogi, trzeba było dokonać kilku  interwencji - wyrzucić stare ciało i uszyć nowe, i przerobić sukienkę z raczej żałobnej i skrywającej wdzięki na bardziej seksi. Imię pojawiło się, gdy popatrzyłam na jej odciętą od korpusu głowę - wtedy zrozumiałam, że to po prostu jest Dorotka, nikt inny. No i proszę - nowe ciało, nowy look - i nie ma śladu po depresji, z której ją wyciągnęłam, bardzo pogodna to dziewczyna dziś już jest.